Bęc Zmiana

OCAL PLANETĘ, NIE ZABIJ SIEBIE

 >>> Design Displacement Group for MANIFESTFEST.PL
PART 4 (of 6), Noviki Studio Grafiki & Roosje Klap

„Dizajn odpowiedzialny społecznie” dawno temu przestał być alternatywnym i niszowym przedsięwzięciem zaprzątającym głowy garstce wrażliwych na sprawy świata praktyków i teoretyków projektowania. Dziś stał się dobrze zadomowionym w kapitalizmie trendem, a tym samym utracił swą niewinność i przejrzystość intencji, jaką zapewniała mu nisza. Dlatego być może sama deklaracja odpowiedzialności już nie wystarczy, musi być ona podparta autokrytyką, która w tym kontekście oznacza zdanie sobie sprawy z ambiwalentnej pozycji, jaką obecnie zajmuje dizajn zaangażowany i wzięcie także za nią odpowiedzialności. W związku z tym stanem rzeczy zapytaliśmy projektantów i krytyków dizajnu: co dziś oznacza bycie odpowiedzialnym projektantem? Kim, z tej perspektywy, jest odpowiedzialny konsument? Co jest pierwsze – odpowiedzialny dizajn czy odpowiedzialne społeczeństwo?

 

Jan Sowa, socjolog:

W środowisku dizajnerów znana jest opinia Victora Papanka głosząca, że praca projektanta graficznego w agencji reklamowej polega na nakłanianiu ludzi do kupowania rzeczy, których nie potrzebują, za pieniądze, których nie mają, żeby zrobić wrażenie na tych, których to nie obchodzi. Z tej perspektywy pierwsza i podstawowa zasada odpowiedzialności projektanta brzmiałaby bardzo podobnie do podstawowej zasady działalności lekarza: przede wszystkim nie szkodzić. W przypadku dizajnu oznacza to odmowę udziału w komunikacji zdegenerowanej, a więc takiej, w której adresata komunikatów nie uznaje się za równoprawny i godny naszej szczerości podmiot, ale za przedmiot manipulacji (pod tym względem propaganda, zastraszanie i reklama są do siebie niebezpiecznie podobne). Jestem jak najdalszy od mówienia komukolwiek, w tym również projektantom, co powinni robić, wierzę jednak, że każdy i każda z nas jako członek i członkini społeczeństwa ma prawo domagać się, aby projektanci nie robili rzeczy społecznie szkodliwych, stąd takie właśnie sformułowanie podstawowej, w mojej opinii, zasady odpowiedzialnego projektowania.

Dizajnerzy i dizajnerki, zwłaszcza pracujący z przedmiotami, mają też niewątpliwą odpowiedzialność wobec środowiska naturalnego. Ma ją oczywiście każdy i każda z nas, jednak projektanci i projektantki są w pozycji szczególnej, ponieważ to od nich w istotnym aspekcie zależy, jak i z czego produkowane są otaczające nas przedmioty oraz jakie konsekwencje środowiskowe ma ich wytwarzanie.

Przede wszystkim jednak postawiłbym sprawę w nieco innej perspektywie: nie chodzi o krępowanie projektowania gorsetem obowiązków i zasad, których ma przestrzegać, ale o wykorzystanie mocy, jaka w nim tkwi. Każda działalność twórcza ma potencjał pozytywnej przemiany świata, bo przecież tworzyć to właśnie przekształcać otaczającą nas rzeczywistość. Dizajnerzy i dizajnerki – zarówno 2, jak i 3D – ze względu na swoje talenty, edukację oraz miejsce w systemie produkcji dysponują tą możliwością w stopniu większym niż przeciętny człowiek. Jest naszym wspólnym interesem, aby nie służyli ciemnej stronie mocy.

 

Marta Florkowska-Dwojak, Magda Juszczak i Maya Ober, studio projektowe Knockoutdesign:

Na przestrzeni ostatnich 15 lat mogliśmy zaobserwować wzrost wiedzy dotyczącej ochrony środowiska naturalnego, zarówno wśród projektantów, producentów, jak i konsumentów – stąd moda na „eco-design”. Produkty „eco” mają promować odpowiedzialny konsumpcjonizm i sprawiać, że przestaniemy niszczyć planetę. Niestety, często zarówno producenci, jak i projektanci tego tzw. „eco-designu” skupiają się na jego wybranym aspekcie, pomijając całościowy obraz. Dobrym/złym przykładem może być projekt studia Fuseproject, prowadzonego przez cenionego i uzurpującego sobie rolę „świadomego” i „odpowiedzialnego” designera Yves’a Behara. Behar zaprojektował dla marki SodaStream dyspenser do przygotowywania w domu napojów gazowanych, wzorowany na znanym nam sprzed lat syfonie. Idea SodaStream jest taka, że zamiast kupować setki butelek wody gazowanej, coca-coli itd., będziemy przygotowywać napoje w domu, oszczędzając światu miliony PET-ów rocznie. Na pierwszy rzut oka produkt wygląda świetnie. Niestety, kiedy przyjrzymy się bliżej firmie SodaStream, dowiemy się, że fabryka tego „ekologicznego majstersztyku” mieści się w nielegalnym z punktu widzenia prawa międzynarodowego izraelskim osiedlu Ma’ale Adumim na okupowanym przez Izrael Zachodnim Brzegu Jordanu. Palestyńczycy z Zachodniego Brzegu Jordanu pracujący, z braku wyboru, w fabryce nie tylko nie mają opłacanych świadczeń socjalnych czy ubezpieczenia zdrowotnego, ale ich płaca jest niższa niż minimalna stawka za godzinę izraelskiego robotnika. Czysty wyzysk i podtrzymywanie brutalnej wojskowej okupacji. Może sam dyspenser SodaStream jest ekologiczny, ale jego produkcja do zrównoważonych nie należy i odbywa się na nielegalnym osiedlu zbudowanym na zagrabionych palestyńskich ziemiach na okupowanym Zachodnim Brzegu Jordanu.  Gdzie ta „odpowiedzialność”? Podobne przykłady można by mnożyć. Wydawałoby się, że od projektanta już uznanego, posiadającego stabilną pozycję, jakim niewątpliwie jest Yves Behar, można oczekiwać większej świadomości oraz tego, że przed przyjęciem zlecenia zapozna się z planami producenta, które mają  bezpośredni wpływ na sytuację milionów Palestyńczyków żyjących na okupowanym Zachodnim Brzegu.

Zaskakujące jest dla nas również to, że nikt nie poruszył tego tematu i nie zapytał Yves’a Behara, dlaczego angażuje się w projekt dla takiej firmy jak SodaStream. Myślimy, że w środowisku artystów lub architektów taka sytuacja wywołałaby większe poruszenie i dyskusję. Z nieznanych nam przyczyn środowisko projektantów produktu, w przeciwieństwie do grafików czy architektów, próbuje uniknąć politycznego zaangażowania, kryjąc się pod maską neutralności. Tymczasem projektowanie (nie tylko produktu) od zawsze było dyscypliną polityczną – wpływa bowiem na środowisko naturalne, społeczeństwo, rozwój ekonomii, status pracowników, styl życia. Niepokoi nas fakt, że dizajnerzy chcą być apolityczni. Naszym zdaniem świadomy, odpowiedzialny projektant (architekt, designer produktu, grafik) musi mieć swój osobisty „statement”, stanowisko polityczne, inaczej jego praca będzie poddawana ciągłym manipulacjom. Dlatego uważamy, że odpowiedzialny projektant to projektant polityczny. Wierzymy, że będziemy świadkami zmiany, upolitycznienia społeczności projektantów produktu – wzornictwa przemysłowego, która doprowadzi według nas do odpowiedzialnego dizajnu. Dyskusja, zadawanie pytań i podawanie w wątpliwość, wnikliwość, za czym idzie świadomość i szacunek – od tego warto zacząć.

Jeżeli chodzi o konsumenta, to według nas oczywiście konsument, podkreślmy – uprzywilejowany konsument o odpowiednim statusie socjoekonomicznym, powinien być odpowiedzialny i świadomy. Jednak ponad 90% konsumentów, czyli 90% populacji globu, żyje w biedzie i nie posiada przywileju oraz komfortu, by wybierać produkty, które nabywa. Według nas nie możemy oceniać i rozliczać mieszkańców krajów rozwijających się lub ludzi żyjących w skrajnej biedzie z ich decyzji konsumenckich. Mamy jednak obowiązek wymagać od uprzywilejowanej części społeczeństwa, że decyzje o zakupie danego produktu będą powodowane nie niską ceną i łatwą dostępnością, ale dbałością o warunki socjalne pracowników firmy, której produkty kupują, wpływem produktu na środowisko naturalne itd. Odpowiedzialny konsument nie wesprze wyzysku pracowników, nie wesprze nieekologicznych metod produkcji, nie wesprze okupacji, nie wesprze niszczenia drobnych przedsiębiorstw przez wielkie korporacje. Konsumenci i ich obywatelski sprzeciw pomogły np. zakończyć apartheid w RPA. Dzięki nawoływaniu do bojkotu południowoafrykańskich firm przyczynili się do zakończenia tego bestialskiego reżimu. Aktualnie mamy do czynienia z analogiczną sytuacją w przypadku firm izraelskich (BDS; www.bdsmovement.net), do których bojkotowania nawołują Palestyńczycy. Bojkot ma przyczynić się do zakończenia okupacji terytoriów palestyńskich i przyznania równych praw palestyńskim mieszkańcom tych terenów.

 

Martin Falck, grafik:

Według mnie dizajn jest świadectwem czasów, w których żyjemy. Jest to zdecydowanie najbardziej widoczne na polu projektowania graficznego, ponieważ wplecione w nie są również słowne komunikaty. Myślę, że dziś największym wyzwaniem dla projektanta jest przełamywanie schematów, niewpadanie w pułapkę trendów i wyraźne komunikowanie, co jest dla niego najważniejsze. Nie możemy jednak popadać w ton „Ocal planetę – zabij siebie”. Myślę, że są sposoby, aby uniknąć zawłaszczenia naszej pracy przez liberalny kapitalizm – w tym kontekście należy przedyskutować kwestię autorstwa, dla mnie osobiście ważne również są teorie feministyczne i queer.  W pewnym sensie to, co stało się ze „społecznie zaangażowanym” dizajnem, jest logiczną konsekwencją neoliberalnego społeczeństwa, w którym osobista wolność została przejęta i zmieniona w coś, czym nie jest. To stanowiłoby również wyjaśnienie stosunków między projektowaniem i społeczeństwem: jako dizajnerzy możemy tworzyć małe rewolucje – one są superważne i rzucają światło na istotne problemy i potrzebę zmiany, ale kiedy przychodzi co do czego, struktura społeczna przetrawi je i dostosuje do swoich potrzeb.

 

Robert Pludra, projektant:

Jeżeli myślimy o wzornictwie przemysłowym, projektowaniu produktów rynkowych, możemy mówić o różnych rodzajach odpowiedzialności. Po pierwsze, na projektancie spoczywa odpowiedzialność ekonomiczna, ponieważ ktoś na jego produkcie może równie dobrze zarobić, jak i zbankrutować.  Po drugie, ciąży na nim odpowiedzialność za środowisko naturalne  – jeżeli tworzy się jakiś produkt, trzeba myśleć o całym cyklu jego życia i o tym, co się stanie, kiedy już straci swoją użyteczność. Kolejną kwestią jest odpowiedzialność moralna projektanta, na przykład: czy mogę zaprojektować karabin, co jest pod wieloma względami ciekawym tematem projektowym, czy powinienem odrzucić takie zlecenie z powodów etycznych?  Z drugiej strony mamy projektowanie społeczne –  projektant używa swojej wiedzy i narzędzi, którymi dysponuje, aby coś w świecie zmienić. Jeżeli widzi, że coś działa nieprawidłowo – interweniuje. Często projekty z tej dziedziny są multidyscyplinarne, wymagają umiejętności podjęcia dialogu ze specjalistami z różnych dziedzin. Ja zwykle w przypadku takich działań współpracowałem z organizacjami pozarządowymi z pola animacji kultury. Projektowanie społeczne może mierzyć się z problemami takimi jak np. bezrobocie, oferując warsztaty prac chałupniczych lub otwierając rzemieślników na nowe obszary działalności.  W mojej pracy często kieruję się w stronę rozwiązań usprawniających otoczenie grupy docelowej przez publikowanie rozwiązań w duchu „zrób to sam”. Czasem wystarcza zwrócenie uwagi na problem i wypracowanie rozwiązania, bez konieczności powoływania do życia nowego przedmiotu. Victor Papanek, który w temacie projektowania społecznego jest klasykiem, pisał o rodzaju dziesięciny – projektant bezinteresownie powinien dzielić się ze społeczeństwem częścią wiedzy i narzędzi, którymi dysponuje.

 

Sara Kaaman, graficzka:

Nie ma czegoś takiego jak odpowiedzialny konsument – jeżeli chodzi o zmiany społeczne, myślenie o sprawczości na poziomie indywiduum jest naiwne, a wręcz niebezpieczne (prawdopodobnie naprawdę odpowiedzialnym konsumentem byłby ktoś, kto nie kupuje nic). Każdy, kto chce pracować na rzecz zmiany lub rozwoju społecznego, musi zdawać sobie sprawę, że w pojedynkę nic nie osiągnie, wymiernych rezultatów nie przyniesie również ograniczanie działań do tak wąskiego pola jak projektowanie. Oczywiście, projektując książkę, mogę wybrać papier przyjazny środowisku lub pracować jedynie z klientami, których pobudki nie są moralnie wątpliwe. Ale, jako projektanci, tak samo jak wszyscy inni, musimy mieć na uwadze szerszy obraz; zrozumieć, że na rzecz zmiany możemy działać przez pracę kolektywną i aktywizm. Bierzemy na siebie odpowiedzialność, łącząc się w grupy, dzieląc się naszą wiedzą i umiejętnościami, rozpoznając konflikty i problemy, tworząc strategie podważania systemu i kładąc fundamenty pod nowy porządek świata. Czy to na poziomie makropolityki, czy w codziennym życiu, czy na różnych polach jednocześnie.  Powinniśmy wreszcie zrozumieć, że bardziej wywrotowe niż świetnie zaprojektowany plakat, ulotka czy strona internetowa będzie gotowanie kolacji dla 50 osób, wspólne myślenie i rozmowa czy wyjście na ulicę.

 

Tomek Rygalik, projektant:

Uważam, że projektowanie zawsze było i nadal jest bardzo odpowiedzialną działalnością, ponieważ musi łączyć cele i priorytety wszystkich uczestników całego procesu. Odpowiedzialne, czyli po prostu dobre projektowanie musi brać pod uwagę interesy użytkownika – walory użytkowe przedmiotu, konsumenta –  stosunek jakości do ceny, osoby w społeczeństwie – wartość symboliczną przedmiotu,  oraz człowieka – wpływ na środowisko naturalne, związki z kulturą. To, co w latach 70. mówił Victor Papanek – że największą przysługą, jaką mogliby wyświadczyć światu projektanci, to zaprzestać projektowania, jest jak najbardziej aktualne, jeżeli bierzemy pod uwagę projektowanie bezmyślne. Branie odpowiedzialności za produkt powinno być dla dizajnerów jak powietrze. Jeżeli produkty projektowane są tak, że szybko psują się, wychodzą z mody lub tracą swoją wartość użytkową, modny staje się „recycling”, który de facto jest mało ekologiczny, ponieważ wymaga zużywania dużej ilości energii. Lepiej tworzyć rzeczy trwałe, które będą nam służyć długo w swojej pierwotnej postaci.  Świadomy projektant musi brać to pod uwagę i nie ulegać modom oraz potrzebom pierwszej warstwy konsumenckiej, stawiając na przykład na wygląd produktu lub jego cenę, a nie na jego wartość społeczną.

Konsument, zamiast w dużych ilościach kupować rzeczy nietrwałe, które wkrótce dołączą do sterty śmieci gdzieś za miastem, powinien wybierać przedmioty, z którymi będzie mógł związać się do końca życia. Konsument, podobnie jak projektant, powinien znać i rozumieć mechanizmy rządzące tworzeniem produktów. Kiedyś było to dużo łatwiejsze i bardziej naturalne, ponieważ używaliśmy przedmiotów, które powstawały obok naszego domu, wykonywał je i naprawiał sąsiad lub zaufany rzemieślnik. Dziś jesteśmy odseparowani od procesu produkcyjnego  – obawiam się, że jest to tendencja nieodwracalna, chyba że dokona się jakiś radykalny zwrot ku, na przykład, gospodarce opartej na wymianie. Nie sądzę jednak, by miało się to wydarzyć w najbliższym czasie. W tej sytuacji zachęcam: kupujmy mniej i analizujmy więcej – dzięki dostępowi do wszelkiego rodzaju informacji w Internecie możemy przebić się przez marketingowy bełkot i dotrzeć do prawdy o produkcie.

 

Asia Piaścik, projektantka:

Projektant  jest częścią społeczeństwa i nie uniknie tego, że środowisko w jakim wzrasta i żyje, odciska piętno  na jego pracy – moja wzrastająca świadomość jako członka społeczeństwa i jako konsumenta wpływa na wybory, które podejmuję jako projektant. Jest to mechanizm zwrotny – wybory podejmowane przez projektantów mogą prowadzić do kształtowania świadomości innych osób, w tym także innych projektantów. Z trzeciej strony, od projektanta oczekuje się odpowiedzi na zapotrzebowania płynące z rynku, a więc od społeczeństwa. Praca projektanta wymaga umiejętności szerszego spojrzenia, wyjścia poza własne doświadczenie, empatii  i uświadomienia sobie potrzeb innych osób w szerokiej skali. Projektowanie produktu w świecie, w którym jesteśmy otoczeni zbyt dużą liczbą przedmiotów, jest wyzwaniem. Czy naprawdę świat potrzebuje jeszcze jednego krzesła albo jeszcze jednej lampy? Mimo wszystko ciągle myślimy, że można tę lampę zdefiniować jeszcze raz od nowa, wykorzystując możliwości, które daje nam współczesna technologia, i uwzględniając zmiany społeczne. Odpowiedzialność projektanta za produkt zaczyna się już na etapie koncepcji. Projektując, staram się tworzyć przedmioty, które mogą  towarzyszyć ich użytkownikom przez długi czas. Na etapie wyboru materiału i technologii staram się szukać rozwiązań prostych, które uwzględniają oszczędne zużycie materiału i energii, zarówno na etapie produkcji, jaki i dystrybucji oraz użytkowania. Właściwie podobne kryteria stosuję, dokonując wyborów jako konsument. Podejmując pracę projektową, chcę wierzyć, że zmieniam świat na lepsze, choćby w jakimś maleńkim fragmencie.

 

Noviki Studio Grafiki & Roosje Klap:

To jest obwieszczenie o śmierci komercyjnego oprogramowania do projektowania i wezwanie do Nowego Radykalnego Przewrotu. Jako aktywiści walczący o wolność dokumentów powinniśmy wyzwolić się z okowów Adobe i zacząć używać wolnego oprogramowania do produkowania naszych prac, aby znów zacząć tworzyć Uroczystą, Poważną, Świętą i Podniosłą Sztukę*.

(*) Marinetti, Variety Theatre Manifesto (1913) / Roosje Klap

Świat dąży do upadku, jesteśmy przerażeni, okredytowani, zdominowani przez monopolistów, podporządkowani  instytucjom, widzimy, jak idee ulegają rozpadowi ponad naszymi głowami lub w obliczu naszych działań, doświadczamy jedynie pomieszania języków, świat handlu wchłonął estetykę sztuki, świat sztuki używa języka handlu, nie ma żadnej różnicy i to jest w porządku, nie musimy być smutni, zmiana nadejdzie albo nie, my będziemy jej katalizatorem albo ci, którzy przyjdą po nas**. (**) noviki 2014

 

Korzystając z serwisu internetowego Fundacji Bęc Zmiana wyrażasz zgodę na używanie plików cookie. Pliki cookie możesz zablokować za pomocą opcji dostępnych w przeglądarce internetowej. Aby dowiedzieć się więcej, kliknij tutaj.